Share on LinkedInShare on LinkedInShare on FacebookShare on FacebookTweet thisTweet this

Praca

Opinie

Jesus Ocampo

Menedżer ds. zagwarantowania stabilnego działania systemu

Lagos, Nigeria

"Bardzo dobrze pamiętam, jak ciężko mi było, kiedy prawie 20 lat temu zaczynałem pracę w SGS przy wprowadzaniu danych. Zaczynałem na najniższym stanowisku w biurze łączności w Manili (MLO) w wydziale spraw gospodarczych (który teraz nazywa się wydziałem usług dla władz państwowych i instytucji). Później stopniowo wspinałem się po szczeblach kariery, aż wreszcie wyjechałem za granicę. Chciałbym powiedzieć, że każdy może osiągnąć sukces - w każdym momencie, w każdym wieku i w każdym miejscu - jeśli dostanie odpowiednią szansę. Wystarczy ciężko pracować i wierzyć, że można to osiągnąć.

Wszystko zaczęło się w styczniu 2008, kiedy zostałem przeniesiony do Lagos w Nigerii, początkowo na 6 miesięcy. Powierzono mi zadanie skonfigurowania funkcji zaplecza w systemie GIS. Była to dla mnie duża zmiana, która znacząco wpłynęła na moje życie, ale starałem się koncentrować i myśleć pozytywnie o codziennych wyzwaniach i czekających na mnie możliwościach. Dowiedziałem się jak najwięcej o pracy, kraju, języku, ludności, kulturze, wychodząc z domu i spotykając miejscowych nie tylko w mieście, lecz także w innych częściach kraju. Oczywiście jest tu zupełnie inaczej niż tam, skąd pochodzę, ale mieszkanie "poza swoją strefą komfortu" również może być wspaniałym doświadczeniem osobistym.

Generalnie życie emigranta jest bardzo satysfakcjonującym doświadczeniem, choć przeprowadzka do innego kraju niesie też sobą wiele wyzwań. Mieszkanie za granicą i poznawanie miejscowych mieszkańców oraz emigrantów z różnych środowisk i kultur może wywołać "szok kulturowy" (a także inną przewlekłą chorobę znaną jako "tęsknota"). Wszyscy emigranci i podróżnicy doświadczają tego w którymś momencie, a ja nie jestem wyjątkiem. Według mnie wszystko jest jednak względne. Najlepiej zaakceptować to co nieuniknione, nie tracić czasu na irytowanie się drobnymi utrudnieniami i żyć pełnią życia.

W przeszłości często wyjeżdżałem w krótkie podróże służbowe za granicę i miałem okazję odwiedzić inne biura SGS, ale pobyt w tym bogatym w ropę kraju jest moim pierwszym doświadczeniem w roli JJC ("Johnnie just come", czyli przybysza) czy też Oyibo ("nowego białego emigranta"), jak nas popularnie nazywają w Nigerii.

Mieszkam w Lagos, jednym z najgęściej zaludnionych miast Afryki Zachodniej. Co prawda nie może się ono poszczycić wielokulturowością Wielkiej Brytanii, Hongkongu czy Nowego Jorku, ale ma własny, wyjątkowy urok.

Jazda samochodem po Lagos to prawdziwa sztuka! Nazywam to kontrolowanym chaosem. Byłem zadziwiony, jak bardzo samochody, tokombo (lokalne autobusy) i skutery (nazywane okada) zbliżają się do siebie bez kolizji. Miałem możliwość zjeść z lokalnymi współpracownikami kolację w jednej z restauracji Naija i skosztować amali, pounded yam, nkobi, Fufu, moi-moi, mięsa suya, egusi i zupy pieprzowej (bardzo popularnej i bardzo pikantnej nigeryjskiej potrawy) oraz napić się lokalnego wina. Smakował mi też drink "Chapman" (owocowy napój - zmieszany Sprite, oranżada, wódka Angostura Bitters i sok z czarnej porzeczki w koncentracie). Wszystko przy dźwiękach krajowych muzyków P Square i Wande Coal.

Jestem tu już 3 lata i wkrótce wyjadę do innego kraju, ale zapadło mi w pamięć jedno pozdrowienie, które usłyszałem niemal zaraz po przylocie: "Witamy". I rzeczywiście, czułem - i nadal czuję się tu mile widziany."
lipiec 2011

Trevor Harden

Menedżer ds. analityki

Port Harcourt, Nigeria

"Za młodu nie wyobrażałem sobie, że kiedyś będę pracować za granicą. Tak jak większość ludzi zawsze chciałem podróżować, i zwiedzać nowe miejsca, ale myśl o tym, by mieszkać w nowej kulturze początkowo mnie onieśmielała. Uważam jednak, że była to jednak z najlepszych decyzji w moim życiu.

Emigracja umożliwiła mi zebranie bogatego doświadczenia i zupełnie innego spojrzenia na życie. Pracując i mieszkając z ludźmi reprezentującymi inną kulturę zrozumiałem, że to, co ja uważam za normalne różni się od tego, co inni uważają za normalne. Moje podejście do problemu może być całkiem inne niż podejście, które przyjmie inna osoba. Obserwując te podstawowe różnice w praktyce, całkowicie zmieniłem na lepsze swoje podejście do pracy i życia.

Każdy kraj i każda kultura ma swoje własne, unikalne różnice i zalety. Ja urodziłem i wychowałem się w Anglii i nadal kocham swój kraj, ale kiedy zobaczyłem tyle innych miejsc na świecie, zrozumiałem, jak wiele inne kraje mają do zaoferowania.

Życie na emigracji wiąże się też z pewnymi trudnościami, szczególnie teraz, gdy jestem żonaty i mam córkę. Jednak dzięki temu, że firma zapewnia dobre warunki mieszkaniowe i opłaca czesne dziecka, możemy wygodnie żyć w dużo przyjemniejszym klimacie niż w mojej ojczyźnie. Opłacenie tych kosztów przez SGS pozwala nam też zaoszczędzić więcej, niż byłoby to możliwe, gdybym pracował w Anglii.

Miałem szczęście, że w swojej karierze mogłem pracować w 5 różnych krajach na 3 kontynentach oraz odwiedzić wiele innych miejsc w ramach wyjazdów krótkoterminowych. Z niecierpliwością czekam na przeprowadzkę do nowego kraju i nowe wyzwanie w roku 2012 lub 2013."
lipiec 2011

Andrei Koval

Dyrektor ds. kontraków

Chiny

„Po trzech latach pracy dla obcokrajowców nagle sam stałem się emigrantem, kiedy w 1996 roku wyjechałem z Ukrainy do Chin. W tamtych czasach nie było chyba dwóch bardziej odmiennych od siebie miejsc.

„Pracownik zagraniczny to drogi towar, który musi realizować swoje zadanie. Nie da się tego osiągnąć bez znajomości swojego środowiska. Trzeba się szybko nauczyć, jak się uśmiechać, rozmawiać, słuchać, prowadzić samochód, jeść, osądzać i dowiedzieć wiele innych rzeczy o swoim nowym kraju. Co najważniejsze, trzeba nauczyć się akceptować fakt, że ludzie są różni. Trzeba się szybko uczyć — inaczej wypada się z gry.

„Człowiek czuje się trochę jak gwiazda. Wiadomości o nim szybko się rozchodzą, a współpracownicy przebywający w odległości setek kilometrów znają każdy jego ruch. Trzeba dzielić się swoimi doświadczeniami z pracownikami, którzy chcą wiedzieć, jak ostra bywa zima na Syberii albo co ludzie jedzą tam na obiad.

„Oczywiście, co najważniejsze, trzeba pracować! Pracownicy zagraniczni są jak witaminy — niezbędni, by wszystko przebiegało w najlepszy możliwy sposób. Można się bez nich obejść (co w końcu następuje), ale jeśli spełnią oczekiwania, pozostawiają po sobie międzynarodowy poziom działalności.

„Ogólnie rzecz biorąc, jest to bardzo ekscytujące życie i niewiele osób zgodziłoby się na powrót do dawnej rutyny”.
lipiec 2011

Rob Parrish

Wiceprezydent

Fairfield, NJ, USA

„Zacząłem pracę w dziale przemysłu firmy SGS jako technik ds. badań nieniszczących we wrześniu 1986 roku w Australii i spędziłem trzy lata w Karratha w Australii Zachodniej. Zostałem inspektorem ds. promieniowania i prowadziłem inne inspekcje towarów w tym regionie. Po ukończeniu budowy rafinerii LNG w Karratha wróciłem do Perth jako regionalny inspektor Qualitest na Australię Zachodnią.

W 1991 roku zostałem przeniesiony do Adelaide w Australii Południowej, gdzie objąłem stanowisko starszego radiografa/inspektora ds. kontraktów. Otrzymałem możliwość przeszkolenia do pracy w dziale ropy naftowej, gazu i chemikaliów, minerałów oraz rolnictwa i zostałem koordynatorem współpracy z władzami państwowymi i instytucjami na Australię Południową. W tym okresie firma SGS umożliwiła mi rozpoczęcie studiów licencjackich z zarządzania za pośrednictwem lokalnego Instytutu Kształcenia Technicznego i Uzupełniającego. W rezultacie zostałem inspektorem ds. usług w zakresie inspekcji inżynierskich (EIS), zajmującym się całą działalnością dotyczącą usług w zakresie badań nieniszczących, usług konsumenckich i przemysłowych na terenie Australii Południowej i Terytorium Północnego.

W roku 1993 zorganizowałem działalność spółki SGS International Certification Services Pty Ltd w Australii Południowej i zaangażowałem się bardziej w ogólne zarządzanie na terenie tego stanu. W 1995 zostałem mianowany dyrektorem handlowym ds. usług monitorowania żywności dla władz Australii Południowej oraz usług certyfikacyjnych. W 1996 roku zostałem mianowany dyrektorem handlowym ds. całej działalności w Australii Południowej.

„W 1997 roku otrzymałem od firmy SGS wspaniałą możliwość przeniesienia się do Wietnamu, gdzie pracowałem jako zastępca dyrektora generalnego/dyrektor handlowy działów CTS, Industrial i GIS. W 2004 roku mianowano mnie dyrektorem zarządzającym ds. naszej działalności w Wietnamie, a dodatkowo wiceprezesem pionu CTS Global Food.

W Wietnamie spędziłem osiem lat i muszę powiedzieć, że było to najlepsze osiem lat mojego życia. W 2005 roku otrzymałem nowe wyzwanie — zostałem przeniesiony do Indonezji, na stanowisko dyrektora zarządzającego w tym kraju. Pod koniec 2008 roku firma SGS poprosiła mnie o przeniesienie się do Stanów Zjednoczonych i podjęcie się roli dyrektora zarządzającego CTS w USA. Obecnie pracuję w tym kraju. Nadal pełnię też rolę wiceprezesa CTS Global Food.

„Muszę przyznać, że firma SGS zapewniła mi wspaniałe możliwości rozwoju zawodowego i osobistego. Zapewniono mi udział w szkoleniach oraz możliwości rozwoju zewnętrznego, w tym nawet udział w krótkim kursie dla liderów efektywności i rozwoju prowadzonym przez Międzynarodowy Instytut Rozwoju Kadry Kierowniczej w Szwajcarii. Firma SGS wspiera mój rozwój i zachęca mnie do niego. Mam niezwykłe szczęście, że przez niemal 25 lat mogłem pełnić różne role w firmie SGS w wielu różnych krajach, i nie zamieniłbym tych doświadczeń na żadne inne”.
lipiec 2011




Kontakt

SGS Polska Sp. z o.o.

  • Jana Kazimierza 3
    Warszawa, 01-248
    Polska
  • t   +48 22 329 22 22
  • f   +48 22 329 22 20
  • e   Wyślij e-mail

Subskrypcje

Zarejestruj się, aby otrzymywać publikacje i newslettery ze swojego regionu i całego świata.
BĄDŹ NA BIEŻĄCOSUBSKRYBUJ TERAZ

Lista oddziałów

Oddziały i laboratoria SGS na całym świecie oraz ich lokalizacja na mapiePoland map
Wyszukiwanie oddziału

Wiadomości